wtorek, 8 lutego 2011

Inauguracja wiosenki :)

Photobucket

Niedziela 9 rano... zza okna dobiegają jakieś hałasy typu "stukanie deszczu o rolety", od razu moje nastawienie do tegoż dnia stało się wyjątkowo negatywne... wstaję z łóżka, podciągam rolety i co widzę? Piękne! Genialne! Cudowne SŁONECZKO!
W mojej główce od razu zrodził się pomysł "tak jest! dziś weźmiemy Marikę i pójdziemy na spacer nad morze! Muszę ogarnąć chemię i angielski! Więc tym bardziej trzeba się przejść" :D

Photobucket

Niestety plan nie wypalił... ale nie poddałam się i zwerbowałam na spacerek Agatkę :D "Masz jakieś plany na dziś? Tak w końcu wypadało by otworzyć książki! No, to idziemy na spacer! :D "
Photobucket

Busior miał kochaną towarzyszkę do zdjęć. Przeszliśmy cały bulwar, potem skwerek... spotkaliśmy mnóstwo psów... pierwszy taki cudny dzień i od razu pełno ludzi spacerujących i cieszących się (mam nadzieję) końcem zimy...
Photobucket

Photobucket

Photobucket



Dżeksona kręgosłup ma się chyba całkiem dobrze... wesoło spacerował, pozował do zdjęć, jeździł autobusem xD i po chwilowym odpoczynku w domu naładował bateryjki i był gotowy do następnego działania ;).

Photobucket

Dziś znowu makabra na dworze... na naszej Mafii wieje tak, że nie można normalnie chodzić i NORMALNIE oddychać. Na szczęście śnieg się nie pokazał! Pundel dziś cały dzień przeleżał na kanapie... i pewnie tak będzie do nocy... czemu doba ma tak mało godzin? Ostatnio zauważyłam, że zaczynam się przyzwyczajać do sypiania po 5-6 godzin w ciągu doby... przez długi czas sprawiało mi to ogromny problem rano, gdyż muszę przyznać, że jestem śpiochem do potęgi i obudzenie mnie jest równe wielkiemu wyczynowi ;)) a ostatnimi dniami jest coraz lżej... może to znak, że zbliża sie wiosna? :D
A teraz zapraszam do obejrzenia kilku wybranych zdjęć:


Photobucket


Photobucket


Photobucket



Photobucket



Zauważyłam jak przeglądałam zdjecia z tego spaceru, że Dżeki na co poniektórych zdjęciach robi rurkę z języka xDDDDDDDDD:
Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket



Pozdrawiamy serdecznie ;))
Photobucket



niedziela, 6 lutego 2011

Ostatnie zimowe...

...miejmy nadzieję! Dziś byliśmy na cudniastym spacerku, inauguracja wiosenki się odbyła! Pożegnanie zimy... oby na stałe w tym roku ;). Dzisiejsze zdjęcia będą jutro a dziś możecie obejrzeć kilka pstryków sprzed kilku dni. Notka o niczym, króciutka bo kompletnie nie mam czasu... hardkorowy tydzień się zapowiada a ja zmykam na randkę z chemią, językiem niemieckim i o zgrozo matematyką! Miłego oglądania ;).

Ps. Jest DT dla pudelki z zeszłego postu, potrzebny transport do Torunia z trójmiasta!


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket



sobota, 29 stycznia 2011

Busiorowe 9 lat / Obojętność


22.01 mój wspaniały pudelson skończył 9lat… nie było oddzielnej notki, filmu czy zdjęć… w dniu kiedy Dżekson stał się znowu o rok starszy, ja świętowałam 18 urodziny mojej przyjaciółki… później nie było już, ani weny, ani czasu, ani możliwości, żeby coś naskrobać bo mój komputer umarł śmiercią tragiczną ale wczoraj po kilku dniach walki mój tatuś go wskrzesił :D, tak więc, mogę Was znowu zanudzać. ;)

Ta notka będzie poświęcona… zresztą sama nie wiem jak to się rozwinie.

Po kilkumiesięcznym odwyku schroniskowy w końcu wybrałam się do naszych mniejszych przyjaciół. Nawet nie doszłam do szatni, kiedy zobaczyłam to piękne cudeńko, wpatrujące się we mnie zza krat. Już wiedziałam, że znalazłam nową ulubienice. Niestety podczas spaceru było mniej kolorowo… Marika zupełnie odbiega charakterem od moich poprzednich ulubieńców, po tym jednym spacerze chyba nie potrafię jej rozgryźć… Wyciszona, wręcz zgaszona… niby obecna, ale tak naprawdę w innym świecie. Obojętna na hałasy, pojazdy(w tym głośne quady). Przez chwilę, dosłownie sekundę jej reakcja na pozytywną nowość „o smakołyk”, „o kijek”, „ o CZŁOWIEK”… a zaraz potem ta wielka obojętność „niech się dzieje, co chce”.
Wydaje mi się, że to nie wynika z jej charakteru, flegmatyczności czy jakichś innych tego rodzaju czynników. Myślę, że to wynika po prostu z tego, że ona JEST w schronisku… że tam przebywa, że ktoś się jej pozbył, jej świat się zawalił. Ten pies się nie cieszy… nie ma w niej radości młodego, szalejącego psiaka… czasami na króciutki moment widać pewne oznaki, ale już za małą chwilę to wszystko gaśnie i pojawia się wielka obojętność, jak opowiadałam o niej po raz pierwszy użyłam określenia „zachowuje się jak na „haju”” i wydaje mi się, że to określenie pasuje do niej w 100%. Kiedy wzięłam ją na ręce, zamknęła oczy i wisiała mi tak na rękach z miną pt. „zróbcie ze mną co chcecie i tak mnie to nie obchodzi”.

Uogólniając i nie odnosząc się teraz do tylko i wyłącznie Mariki…

Człowiek zdobywa zaufanie, zaprzyjaźnia się, buduje wspaniałe relacje, wręcz rozkochuje w sobie, uzależnia od siebie…a potem rani, wymienia na nowszy model. Na coś innego, intrygującego, „nowszego” wyrzucając, odpychając od siebie…
Później właśnie takie psiaki trafiają do schronisk, na ulicę gdzie pracownicy i wolontariusze nawet dwojąc się i trojąc nie są w stanie zapewnić takiemu psu SWOJEGO CZŁOWIEKA- SWOJEGO PRZYJACIELA.
Właśnie Marika jest jednym z tych psów, które nie potrafią sobie poradzić z tym, że utraciły kogoś najważniejszego na świecie, kogoś, przy kim dorastały, uczyły się życia, kogoś, kto był ich całym światem a teraz została pustka, ogromna bolesna pustka…
Niektórzy z Was pewnie teraz myślą, że przesadzam, że jak mogę mówić o takich uczuciach względem zwierząt… takim osobom polecam wybranie się do schroniska, spróbowanie zrozumienia tych psów, zobaczenia ich cierpienia, kiedy siedzą w klatce, bez człowieka… a nawet zrozumienie swojego własnego psa.
Pies to zwierzę- owszem, ale udomowione przez człowieka, w pewnym sensie bardzo od niego uzależnione i człowiek oswajając je stał się za nie odpowiedzialny jak głosi cytat z „Małego Księcia”.
Uważam, że człowiekowi, który krzywdzi zwierzę już niewiele brakuje do skrzywdzenia człowieka, który porzuca zwierzę, niewiele brakuje do opuszczenia swojego ludzkiego przyjaciela… Poza tym, wszystkie te relacje można podciągnąć również pod egzystencje z drugim człowiekiem, czy to nie to samo? Tak samo możemy krzywdzić siebie nawzajem jak krzywdzimy zwierzęta a chyba nie na tym życie polega?




Marika(po lewej) wraz z kumplem z boksu:


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Marika:
Photobucket


Aster:
Photobucket


Photobucket


Photobucket



10letnia sunia w typie pudla... brak słów :(
Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket


Photobucket